• DROGA SKORPIONA

Pałac w Jankowie

Aktualizacja: sty 6


Wygląd pałacu w Jankowie z końca XIX wieku. Źródło: www.jankowo.org

Dzisiaj poznamy miejsce prawie już zapomniane. Miejsce, które skrywa w swych murach historie sięgające setki lat wstecz, a mimo to wciąż rozbudza wyobraźnię. Dzieje się to za sprawą niemieckiej arystokracji, tajemniczej głowy Wikingów oraz ukrytego skarbu, a wszystko to w niewielkiej miejscowości niedaleko Pakości. Zapraszam do pałacu w Jankowie.


Jedna z dwóch bram do posiadłości

Historia

Miejsce starego dworu, którego wzmianki sięgają XVI wieku i związane są z postacią Andrzeja Jankowskiego, zostało zabudowane dopiero około roku 1863. Właśnie w tym czasie do pałacu wprowadził się Simon Albert Hepner wraz ze swoją kuzynką, która stała się również jego żoną. W późniejszym czasie do posiadłości dołączyli nowi lokatorzy- córka Hepnera wraz z mężem, a sam budynek postanowiono rozbudować. Według dziedziców, projektantem pałacu był Friedrich August Stüler, słynny pruski architekt, ale obecnie wiadomo, że najprawdopodobniej była to osoba z jego bezpośredniego kręgu.


Bardzo interesujące są późniejsze losy pałacu, a mianowicie jego dziedziczenie, dwór podlegał prawu majoratu i przechodził tylko w ręce kobiet. W 1899 roku właścicielm stała się Adolphine Luis Strussberg, córka Simona (pierwszy syn małżeństwa umarł, a drugi nie wykazywał zainteresowania posiadłością), a następnie jej córka, Ilse. Ta z kolei wyszła za mąż za Friedricha von Rheiabena, niemieckiego barona i w konsekwencji posiadłość miała zostać przekazana synowi małżeństwa. Ten jednak został powołany do Wehrmachtu i zginął w czasie II wojny światowej na terenie Francji. I tak oto po raz kolejny pałac został przekazany w ręce kobiety, Urszuli- córki barona, potomkini Hepnerów, która jednak nie zadomowiła się tu na długo. Nadciągająca armia zakończyła pewien etap dla funkcjonowania posiadłości i jego mieszkańców (mąż właścicielki zginął w trakcie ucieczki do Berlina) oraz rozpoczęła nowy, prowadzący do jej powolnej degradacji, która trwa do dnia dzisiejszego.


Fridrich von Rheinbaben i Urszula von Geyr Źródło: www.jankowow.org

Za czasów rodziny Hepnerów pałac był prężnie działającą i samowystarczalną machiną. Posiadłość często odwiedzali politycy i bardzo ważne osobistości, które miały powiązania z baronem, oficerem pruskiej armii oraz miłośnikiem polowań. Również koegzystencja z okolicznymi mieszkańcami wspominana jest bardzo pozytywnie. Organizowano wspólne święta, a tak mówi o tych czasach Urszula von Geyr: "“Stosunki między rodzinami naszych robotników we wsi a nami były bardzo serdeczne i ufne. Wszystkie uroczystości obchodzono wspólnie: wesela, imieniny, chrzciny i przede wszystkim dożynki”.


Ostatnia spadkobierczyni żywo interesowała się dalszym losami pałacu, który stanowił ogromną część jej dawnego życia i dlatego postanowiła odwiedzić to miejsce na początku lat 90. Dziś czytamy jej zapiski: "

“… prowadziliśmy bardzo serdeczne życie rodzinne. Podczas całego roku ciocie, wujowie, cioteczni, stryjeczni kuzynowie i kuzynki zatrzymywali się u nas. Pałac był stale wypełniony gośćmi. Powozem lub konno jeżdżono do lasu, by zbierać jagody i grzyby, pływano łódkami po jeziorze. Położona naprzeciwko pałacu wyspa była celem podczas codziennych kąpieli w jeziorze. Zimą dużo przyjemności sprawiało łyżwiarstwo i saneczkarstwo. Moja matka była miłośniczką muzyki. Niekiedy zapraszała więc kwartet berlińskiej opery do spędzenia swojego urlopu w Jankowie. W 1984 r. ponownie zobaczyłam Jankowo. Udało mi się razem z córką pospacerować po parku. Nie ma tam ani drzewa, na gałęziach którego kiedyś nie siedziałam, ani kąta, który byłby mi nieznanym. Kilka gałązek z parku zabrałam sobie na pamiątkę. Ususzone, stoją w moim pokoju. I trochę ziemi jankowskiej zabrałam ze sobą – i mały kawałek z płyt mozaikowych, które kiedyś kryły podest tarasu ogrodowego. Jestem już starą kobietą, lecz wspomnienia nigdy mnie nie opuszczą.”


Skarb Państwa Polskiego skonfiskował cały majątek po II wojnie światowej i podzielił między 28 rodzin chłopów rolnych, chociaż według zarządcy tego obiektu, w rzeczywistości mieszkańców mogło być więcej. Ciągła eksploatacja tak licznej grupy ludzi i brak remontów, doprowadziła pałac do stanu, który nie nadawał się do dalszego użytkowania, co więcej, zagrażał życiu tam obecnych.


Po roku 1989 posiadłość przejął prywatny inwestor oraz spółka budowlana. Pomimo popełnienia kilku błędów niezgodnych z zasadami konserwacji zabytków, widać było działania na rzecz rewitalizacji budynku i parku, a te jednak zaniechano przez brak środków finansowych. Od roku 2010 posiadłość jest pod opieką Fundacji Jankowo, która ma za zadanie przywrócenie dawnej świetności obiektu i stworzenie ekskluzywnego pensjonatu dla osób starszych.


Rok 1989, najgorszy stan techniczny w historii Źródło: www.jankowo.org

Pałac

Sam budynek położony jest frontowo do zachodniej części jeziora Pakoskiego. Styl neogotycki, który został użyty w tym przypadku, był bardzo popularny na terenie Niemiec i miał za zadanie stworzyć wizerunek rodu o długiej i bogatej tradycji. Jak wspomniałem wcześniej, nie można jednoznacznie wskazać, kto był faktycznym architektem, a sam obiekt uległ późniejszej rozbudowie.


Charakterystyczna wieża pałacu

Pałac ma wydłużony kształt, a powierzchnia użytkowa wynosi około 1900 metrów kwadratowych. Na jego tyłach możemy znaleźć budynki gospodarcze, dzisiaj częściowo wykorzystywane przez osoby prywatne lub firmy. Znajdziemy tu również prostokątną wieżę, nadwieszane kolumienki, a także frontowe portyki. To właśnie nad nimi znajdują się tajemnicze napisy, które jedynie częściowo zostały rozszyfrowane. Jak powiedział mi zarządca obiektu, specjaliści nie byli w stanie całkowicie przetłumaczyć znajdujących się tam napisów.


Teksty od strony budynków gospodarczych brzmią "Trud budowania, umiłowanie budowli niejednego już drogo kosztowało", "Witając Boga, witając, pożegnanie nie będzie wieczne", natomiast od strony ogrodu: " Siedzieć trwale to siedzieć dobrze,

stara siedziba jest najlepsza", " Módl się i pracuj".


Co ciekawe, przeszukując materiały na temat pałacu, wszędzie napotykam się na informację, iż front budynku znajduje się od strony Jankowa, natomiast zarządzający sprostował mnie i uświadomił, że to właśnie wejście ogrodowe było reprezentacyjne. Wewnątrz najprawdopodobniej znajdowało się aż 99 pokoi, co nie było przypadkowe, a gdyby ta liczba wzrosła do 100, pałac mógł zostać wykorzystywany przez stacjonujący niedaleko garnizon. Z uwagi na fakt, że posiadłość użytkowały dwa pokolenia, obserwujemy wyraźny podział, a jego osią był imponujący hol reprezentacyjny. Jednakowo na parterze, jak i na piętrze pomieszczenia charakteryzowały się zbliżonym rozmieszczeniem oraz funkcjonalnością, a dostęp do nich także był niezależny.


Widok od strony ogrodu

Piętro pałacu obejmowały pomieszczenia gościnne, pokoje do robót krawieckich, pokoje służby, sypialnie, przebieralnie. Schodząc niżej, napotkamy na biura, jadalnie, salę bilardową oraz wspomnianą już reprezentacyjną część. Piwnica rozciąga się na całej powierzchni i tworzy szereg korytarzy. Schodząc w dół robi to naprawdę ogromne wrażenie, osobiście nigdy wcześniej nie spotkałem się tak rozbudowaną częścią gospodarczą. Również tutaj widzimy podział spiżarni oraz kuchni, a jedynym wspólnym elementem była pralnia. Interesujące jest to, że piwnica zawierała sypialnie, jadalnie oraz łazienki przeznaczone dla służby. Mój przewodnik wskazał mi również, w którym miejscu baron trzymał broń na polowania.


Budynek i jego funkcjonowanie było zadziwiająco nowoczesne i przemyślane. Zainstalowane zostało tutaj centralne ogrzewanie, a także pewna forma klimatyzacji, za którą odpowiedzialna była jedna wyznaczona osoba. Całość zaprojektowano bardzo mądrze i solidnie, niestety do dnia dzisiejszego pozostały jedynie pojedyncze oryginalne elementy takie jak na przykład fragmenty fundamentów, płytki, poręcze schodów, a także same schody zewnętrzne, zalane później betonem, co w pewien spośób spełniło funkcje konserwacji. Jak się dowiedziałem, miejsce to było wielokrotnie przeszukiwane, a wizja ukrytego złota niemieckiej arystokracji do dzisiaj rozbudza wyobraźnię.


Park i okolice

Ogromną zaletą całego kompleksu pałacowego jest bezsprzecznie jego położenie. Angielski park o wielkości prawie 8 hektarów założony na początku XIX wieku przez Johanna Larassa, był ulubionym miejscem rekreacji właścicieli. Do dzisiaj znajdują się tutaj trzy stawy, przy których z łatwością zauważymy aktywność bobrów oraz około 900 drzew, wiele z nich sklasyfikowanych, jako pomniki przyrody.


Pałac widziany z parku

Na ternie północnej części parku znajduje się ewangelicki cmentarz rodziny Hepnerów, obecnie mocno podniszczony i trudno dostępny, bowiem wejście do krypty jest przykryte ziemią. Podobno ciała znajdują się w nim do dnia dzisiejszego, o czym mieli przekonać się ciekawscy poszukiwacze przygód. Kawałek dalej słyszymy potok spływający do jeziora Pakoskiego, a który dawniej napędzał turbinę, oświetlając w ten sposób pałacowe pomieszczenia. To kolejny dowód na to jak doskonale zharmonizowano tutaj elementy przyrody z użytecznością do celów prywatnych i gospodarczych. Co więcej, na terenie pałacu w Jankowie funkcjonowała kolejka wąskotorowa, prowadząca aż do cukrowni w Pakości.


Tak trafiamy nad sam brzeg jeziora. Tutejsze zboże wywożono barkami aż do Gdańska, możemy więc wyobrazić sobie rozmach tego przedsięwzięcia. To tutaj znajdowały się również korty tenisowe oraz plac zabaw dla dzieci, ale naprawdę ciekawa historia wiąże się z niewielką wysepką, którą podziwiany z drugiej strony brzegu.


Głowa z Jankowa Źródło: www.jankowow.org

Około 1887 roku postanowiono uporządkować teren wyspy do celów rekreacyjnych, aby między innymi móc pływać tam gondolą i odpoczywać w cieniu egzotycznych drzew. Podczas pogłębiania kanału zarządca dóbr jankowskich oraz miłośnik archeologii, Pahlke, odnalazł 24-centymetrową wyrzeźbioną w drewnie ludzką głowę, a następnie zakonserwował ją i udokumentował, a swoje zapiski wysłał do niemieckiego towarzystwa historycznego w Poznaniu. Tak rzeźba znalazła się w Muzeum Archeologicznym, pod okiem eksperta w tematyce Wikingów, Kurta Langenheima, twierdzącego, że znalezisko zostało stworzone właśnie przez Wikingów lub kogoś pochodzenia skandynawskiego, co zostało wykorzystane do niemieckiej propagandy i usprawiedliwiania prawa do okupowanych ziem. Dalsze jej losy są burzliwe. U kresu II wojny światowej sama rzeźba zaginęła (według niektórych mogła zostać zrabowana przez samego badacza), a kolejne teorie snute na podstawie zdjęć i dokumentacji mówią o powiązaniach celtyckich, chrześcijańskich lub pogańskich. Na samej wyspie znaleziono również ślady grodu i funkcjonowania społeczności.


Kiedy spojrzymy na sam pałac, jego wyjątkowość, dzieje rodu i historię, niezwykłe położenie oraz okolicę nie dziwi, że był on nazywany jedną z najokazalszych rezydencji w Polsce Północnej. Dlatego tak ciężko patrzy się na jego obecny stan, który pogarsza się z dnia na dzień, zwłaszcza, gdy znamy jego przeszłość, porozmawiamy z ludźmi, którzy pamiętają czasy jego świetności. Rewitalizacja pałacu i parku to ogromny koszt i dziesiątki milionów złotych, ale mam nadzieję, że doczekam momentu, gdy będzie on tętnił życiem raz jeszcze.


Wygląd pałacu w Jankowie z końca XIX wieku. Źródło: www.jankowo.org

Relacja wideo tutaj.


Źródła:

1. Zarządca obiektu

2. www.jankowo.org



0 wyświetlenia
  • Facebook
  • Instagram
  • YouTube

Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie Ci informacji o nowościach, promocjach, produktach i usługach Drogi Skorpiona. Zgodę możesz w każdej chwili wycofać, a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych osobowych znajdziesz w Polityce prywatności oraz Regulaminie.

©2020 by Droga Skorpiona

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now