• DROGA SKORPIONA

Zjazd tyrolski

Zawsze ustalam określone cele i zadania, które chcę osiągnąć w danym roku i chociaż nie zawsze udaje się to w 100%, warto mieć punkt odniesienia. Jednym z takich punktów jest właśnie lęk wysokości.



Nigdy nie czułem się komfortowo na wyższej wysokości, ale również nie pogodziłem się z taką sytuacją. Postanowiłem więc, że postąpię jak w przypadku każdego dużego wyzwania- podzielę go na części. Pierwszym krokiem było podjęcie decyzji o działaniu, wybór odpowiedniej metody, a ostatecznie zarezerwowanie konkretnego terminu i opłacenie atrakcji. Z wcześniejszych doświadczeń wiem, że brak "deadline'u" oddala realizację naszych założeń w bliżej nieokreśloną przyszłość, a mianowicie na półkę "nigdy". Tak też było w moim przypadku, a mój umysł znajdywał setki powodów, aby odpuścić, bo dlaczego chcę zadawać sobie takie cierpienie? Dopiero, gdy zrozumiesz, że brak rozwoju, wychodzenia ze strefy komfortu i ciągłego podnoszenia sobie poprzeczki jest prawdziwym więzieniem, a my sami musimy bezkompromisowo wymagać od siebie więcej.


Drugi etap planu polegał po prostu na dotarciu na stadion Lecha Poznań, gdzie odbywało się całe wydarzenie. I tutaj nie obeszło się bez komplikacji i problemów z dojazdem, a to przez odbywające się przygotowania do wieczornego spektaklu fajerwerków i laserów na tym obiekcie. Była to moja pierwsza wizyta na stadionie, mimo że mieszkam tutaj już kilka dobrych lat i muszę przyznać, że robi on wrażenie.



Po wejściu na murawę ujrzałem ludzi skaczących z konstrukcji zamontowanej pod samym dachem i pomyślałem, że wcale nie wygląda to tak strasznie, jak się spodziewałem. Niestety dopiero po wejściu na górę zmieniłem zdanie, ale zanim to się stało podpisałem dokumenty, w których potwierdziłem mój dobry stan zdrowia oraz świadomość, że po prostu mogę zginąć :). Po formalnościach zostałem ubrany w uprząż i ruszyliśmy do windy, która wjechała na 3 piętro, potem jeszcze chwila na pieszo i już staliśmy na metalowym podeście zawieszonym około 40 metrów nad ziemią.


Była nas piątka, a ja stałem na końcu tej radosnej kolejki, patrząc jak moi kompani są przypinani do metalowej liny o nośności 10 ton, a potem pędzili 170 metrów w kierunku drugiej strony stadionu. Wcześniej jeszcze raz zostaliśmy poinstruowaniu o możliwości śmierci oraz poinstruowani o prawidłowej postawie podczas całego zjazdu. W końcu nadeszła moja kolej i dopiero stojąc na podeście nad murawą stadionu dotarło do mnie tak naprawdę, na co się zgodziłem. Wszystkie wątpliwości, lęk wysokości i strach uderzył w jednym momencie, ale wiedziałem też, że nie ma odwrotu i ten brak innej opcji jest konieczny, aby przesuwać swoje granice.



Sam zjazd mogę określić jako przyjemny, sprawny, a wszelkie negatywne odczucia zniknęły. Z pewnością mogę stwierdzić, że czekanie na stalowej konstrukcji było o wiele gorsze niż sama tyrolka, a to z uwagi na fakt, że masz czas do namysłu. Wątpliwości znikają, gdy działasz. Uczucie dumy, wiary w siebie, siły i możliwości, które w sobie odkrywasz jest nie do opisania, nie ma drugiego takiego stanu, jak po osiągnięciu czegoś, co wydawało się wcześniej nieosiągalne. Dlatego zachęcam wszystkich do podejmowania się wyzwań wymagających dużego wysiłku. Gwarantuję, że nagroda zrekompensuje wszystkie trudy.


39 wyświetlenia
  • Facebook
  • Instagram
  • YouTube

Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie Ci informacji o nowościach, promocjach, produktach i usługach Drogi Skorpiona. Zgodę możesz w każdej chwili wycofać, a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych osobowych znajdziesz w Polityce prywatności oraz Regulaminie.

©2020 by Droga Skorpiona

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now